Zabawki

15. 02. 28
posted by: przystań bliskości

   Nasza córka jeszcze przed narodzeniem otrzymała mnóstwo zabawek w spadku od rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów. Bliscy wiedzieli, że wolimy sprawdzoną jakość z drugiej ręki więc śmiało oferowali nam zabawki, ubrania, książki swoich dzieci. Takie gesty czułości i pamięci o naszym dziecku niezwykle mnie wzruszają.
    W okresie wicia gniazda, tuż przed narodzinami dokonaliśmy selekcji otrzymanych podarunków. Zdecydowaliśmy co chcemy córce pokazać. Zabawki miały być proste, mądre, najlepiej drewniane, bez nadmiaru niepotrzebnych bodźców. Wiedzieliśmy jakich treści wolelibyśmy nie wprowadzać do naszego domu, jakie bodźce wyeliminować z otoczenia. Nasze decyzje dla jednych były oczywiste, dla innych dziwne, a dla jeszcze innych niezrozumiałe (ale o tym w innym wpisie – bo dziś o zabawkach:)).


   Przedstawiam Wam naszą nieskończoną listę niezwykłych zabawek mojego dziecka!


   Najlepszą zabawką naszej córki jest ... (uwaga i tu pewnie Was zaskoczę ;)) mama i tata. Ten zaszczyt rozpoczął się z chwilą pierwszego spotkania. Nie ma nic bardziej fascynującego i ciekawego od np. gotującego, sprzątającego, czytającego, kapiącego, spierającego się, zagonionego rodzica. Najfajniej kiedy można mu towarzyszyć, podglądać, uczepić się jego nogi i próbować to wszystko z nim wykonywać. Równie fajnie jest towarzyszyć dziadkom oraz wujostwu kiedy nas odwiedza i ma ochotę na wspólną zabawę.


   Drugim zaraz po człowieku niezastąpionym cudem jest natura. Są nimi m.in. patyki, źdźbła trawy, kwiatki, kora drzewa, szyszki, ziemia, mech – tak nasza córka uwielbia bardzo bliski kontakt z naturą – smakuje wszystko co wygląda na interesujące. Uważnie się przygląda, dotyka paluszkami, czasami wącha i wkłada do buzi sprawdzając czy jest smaczne. Czasami sami próbujemy i podzielamy zachwyt córki np. leśnymi zabawkami.


   Trzecią kategorią są sprzęty domowego użytku ogólnie przyjęte przez społeczeństwo jako zarezerwowane dla dorosłych czyli sztućce, chochle, łopatki, garnki, pokrywki, talerze. Niebywałe jest ile ciekawych dźwięków można wydobyć z talerza albo szklanki, ile zastosowań może mieć magiczny garnek.


   Czwartą kategorią są książki (wpis o biblioteczce naszego dziecka już niebawem).


  Piątą są wszystkiego rodzaju pudełeczka – małe, duże, plastikowe, papierowe, po kremie, po odkurzaczu etc. można z nich tworzyć wielkie lub małe budowle, można coś do nich chować a potem na nich grać, można też nimi stukać.


   Szóstą - piłki – miękkie, twarde, małe, duże, balony, pomarańcze, mandarynki – zasada jedna – musi się toczyć, musi mieć ładny kolor i koniecznie musi się zmieścić w rączce by móc nią rzucić.


   Siódmą kategorią są różnego rodzaju mąki, ryże, kasze, makarony, grochy. Ile radości w rozsypywaniu, dotykaniu, przesypywaniu i robieniu zamieszania w kuchni.

  Ósmą są spinacze na bieliznę, które można wysypywać a następnie wkładać do pudełka/pojemnika, ściągać z uszu taty, który robi śmieszne miny, wygrzebywać ziemię z kwiatka albo rzucać do mamy.

   Dziewiątą – toaleta i słynny papier toaletowy, ile razy można oderwać papier, wrzucić i patrzeć co się dzieje. Interesujące są grzebienie, szczotki do włosów, zębów (najlepiej całej rodziny), woda w umywalce i wannie, którą można spuszczać, pluskać, łapać, mazać, rozlewać, zalewać łazienkę.


   Dziesiątą są okna. Kiedy mocno pada deszcz, nie ma nic lepszego niż rytmiczne postukiwanie dłońmi w okna, nawoływanie zwierząt, ludzi do kontaktu, ślinie, lizanie, dmuchanie, chuchanie.


   Nie byłoby tych wszystkich darmowych zabaw gdybyśmy nie byli obok dbając o zdrowie dziecka. Bo wchodzące do kominka dziadków roczne dziecko szukające patyków i postukujące nimi o cegły nie jest może mądrym pomysłem na zabawę. Jednak czuwający rodzic będący tuż za dzieckiem dostrzeże radość i wdzięczność w oczach tego małego odkrywcy świata.

 

A u Was jaka darmowa zabawka jest numerem jeden Waszych dzieci?

 

zdjęcie https://flic.kr/p/m6mLr9